Hazard to nie wstyd, to choroba. Poznaj wspólnotę Anonimowych Hazardzistów
Jeśli liczby na kuponie, zakłady u bukmachera albo wieczory w kasynie dawno przestały być rozrywką, a zamieniły się w coś, czemu trudno powiedzieć „nie” – prawdopodobnie szukasz teraz jakiegoś punktu zaczepienia. Dobra wiadomość: nie jesteś w tym pierwszy ani jedyny. Tysiące ludzi przeszło przez to samo i znalazło drogę wyjścia, między innymi dzięki grupie, która nazywa się Anonimowi Hazardziści.
Kim właściwie są Anonimowi Hazardziści
To po prostu grupa kobiet i mężczyzn, którzy postanowili dzielić się swoim doświadczeniem, żeby razem poradzić sobie z nałogowym graniem. Nie ma tu żadnej instytucji, kościoła czy formalnej organizacji stojącej za tym z boku – są tylko ludzie, którzy w jakimś momencie zrozumieli, że sami, bez wsparcia innych, nie wygrają z impulsem do kolejnego zakładu. Spotykają się na mityngach, gdzie każdy, kto chce, może opowiedzieć swoją historię, a wszystko, co się tam mówi, zostaje w tej sali.
Czy AH to jedyna droga, żeby z tego wyjść?
Zdecydowanie nie i nikt w tej wspólnocie tego nie obiecuje. Program, na którym opiera się działanie grupy, to znane już dobrze 12 kroków – ten sam model, który stoi za Anonimowymi Alkoholikami. Pomaga zrozumieć, skąd w ogóle bierze się ucieczka w hazard i jak odbudować relacje z bliskimi, które przez nałóg często legły w gruzach. Bardzo wiele osób łączy mityngi z terapią u specjalisty – ośrodki takie jak befree dają konkretne narzędzia psychologiczne, a grupa daje coś innego: poczucie, że nie jesteś jedyną osobą na świecie, która przez to przechodzi.
Jak to właściwie wygląda na takim spotkaniu
Większość ludzi przed pierwszym mityngiem ma w głowie czarny scenariusz, jakby to miało być przesłuchanie albo coś w tym stylu. W praktyce jest to po prostu spokojna, bezpieczna przestrzeń z kilkoma jasnymi zasadami. Nikt nie pyta, ile masz długów ani w co grałeś. Możesz przyjść i tylko słuchać – nie trzeba od razu nic mówić. Jedyne, czego się od ciebie wymaga, to szczera chęć, żeby przestać grać. Wstęp jest bezpłatny, grupy utrzymują się z dobrowolnych datków uczestników, więc nikt nie zarabia na czyimś nieszczęściu.
Dlaczego w ogóle warto tam pójść
Hazard świetnie izoluje człowieka od innych. Gracz kłamie, kryje się po kątach i wciąż wierzy, że ta jedna kolejna wygrana wszystko odkręci. Spotkanie z ludźmi, którzy przeszli to samo, przebija ten balon iluzji szybciej niż jakikolwiek argument bliskich. Kiedy widzisz kogoś, kto nie grał rok, pięć czy dziesięć lat i naprawdę jest w tym dobrym miejscu, zaczynasz wierzyć, że to się da zrobić. I uczysz się czegoś, czego trudno dojść samemu w domu, otoczonym wezwaniami do zapłaty: że twoja wartość jako człowieka nie ma nic wspólnego ze stanem konta.
Czy z hazardu można się całkiem wyleczyć
W tej wspólnocie raczej nie mówi się o „wyleczeniu”, a o zdrowieniu. Hazardzista zostaje hazardzistą do końca życia, ale może być hazardzistą, który nie gra. Cała sztuka polega na tym, żeby nie postawić tego pierwszego zakładu – tak samo jak alkoholik unika pierwszego kieliszka. Regularne chodzenie na mityngi pomaga nie stracić czujności, bo nałóg jest podstępny i lubi wracać akurat wtedy, kiedy jest ci źle. Mając w telefonie numer do kogoś z grupy, łatwiej nie wejść do kolektury w gorszy dzień.
Najczęściej zadawane pytania
Kto może dołączyć do AH?
Każdy, kto czuje, że hazard rujnuje mu życie i naprawdę chce przestać. Wiek, wykształcenie czy stan portfela nie mają tu znaczenia, ani to, czy obstawiałeś u bukmachera, na giełdzie, w karty czy na automatach.
Czy spotkania są płatne?
Nie. Udział jest darmowy, a grupy trzymają się na dobrowolnych datkach, które idą na wynajem sali, herbatę i materiały informacyjne.
Czy trzeba być wierzącym, żeby się tam odnaleźć?
Nie. Program 12 kroków wspomina o „Sile Wyższej”, ale każdy rozumie ją tak, jak chce – to coś duchowego, nie religijnego, więc swobodnie czują się tam i ateiści, i agnostycy, i ludzie wierzący różnych wyznań.
Czy moje dane są tam bezpieczne?
Tak, anonimowość to fundament tej wspólnoty. Zwykle przedstawiamy się tylko imieniem, nie ma żadnych list obecności ani kartotek. Co usłyszysz na sali, zostaje na sali.
Gdzie szukać konkretnego mityngu?
Najłatwiej zacząć od oficjalnej strony Anonimowych Hazardzistów w Polsce albo portali takich jak befree. Spotkania odbywają się w większości dużych miast, często w salkach przy kościołach czy domach kultury, a coraz częściej także online.
Czym to się różni od terapii u specjalisty?
Mityng to wsparcie rówieśnicze – ludzie mówiący z własnego doświadczenia, bez terapeutów czy lekarzy w roli prowadzącego. Terapia w ośrodku to z kolei praca prowadzona przez specjalistów, oparta na konkretnych metodach psychologicznych. Jedno świetnie uzupełnia drugie: terapia daje narzędzia, grupa daje codzienne wsparcie.
Co jeśli złamię abstynencję i znowu zagram?
Nikt cię za to nie wyrzuci. W AH dobrze wiedzą, że choroba bywa silniejsza niż chwilowa determinacja. Najważniejsze, żeby wrócić na mityng jak najszybciej i powiedzieć o tym uczciwie – grupa pomoże przeanalizować, co poszło nie tak, i zacząć liczyć dni od nowa.
A co z rodzinami osób uzależnionych?
Dla nich istnieją grupy Gam-Anon, czyli Anonimowe Grupy Rodzinne Hazardzistów. Nałóg jednej osoby zwykle obciąża całą rodzinę, więc tam bliscy uczą się, jak stawiać granice, dbać o siebie i przestać brać na swoje barki długi i decyzje hazardzisty.
